Archiwum kategorii: Martin Gande

Rozdziały mini-powieści "Martin Gande i cuchnący śmiercią manipulant czasowy"

Cze 18

E-wydanie „Martina Gande”

Z radością oddajemy w Wasze ręce e-wydanie opowieści „Martin Gande i cuchnący śmiercią manipulant czasowy”. Zachęcamy do lektury utworu bezpośrednio na naszej stronie. Poniżej znajduje się elektroniczne wydanie, które możecie czytać na pełnym ekranie Waszego komputera. Rozmiar strony można powiększać do woli i w dowolnym momencie wskakiwać do wybranej strony. Wszystkie niezbędne funkcje znajdziecie tuż nad pierwszą stroną e-wydania, zaraz po załadowaniu się aplikacji. Pierwsza z ikon służy …

Kontynuuj czytanie »

Cze 16

Przeczytaj magiczne e-wydanie „Martina Gande” już teraz!

Przepraszam za kilkugodzinne opóźnienie, ale dzisiaj w pracy miałem prawdziwy sajgon. Ludzie się wściekli i masowo kupowali telefony. Nie miałem nawet chwili, żeby ugryźć kanapkę a tym bardziej, żeby wrzucić nowy wpis na stronę. Miło mi jednak poinformować, że w końcu e-wydanie „Martina Gande” jest dostępne w serwisie. Można je oglądać online na stronie, lub ściągnąć na dysk. Oto bezpośredni link do e-wydania. Link do wydania znajduje się także w dziale poświęconym …

Kontynuuj czytanie »

Cze 15

Martin Gande. Rozdział dziewiętnasty. Mistrzowski plan

                Panowała paskudna aura. Wiatr hulał nieprzerwanie od kilku godzin. Dodatkowo dołączyły do niego intensywne opady deszczu, którego lodowate krople bębniły w parapety i dachy domów. Ulice miasteczka niemal całkowicie opustoszały. Rozmiękłymi od ulew drogami od czasu do czasu w pośpiechu przemykali jacyś mugole, skryci pod parasolkami lub kapturami swoich dziwacznych kurtek. Pogoda w żadnym razie nie zachęcała do wyściubiania nosa poza próg własnego domu. Na szczęście!                 Kiedy …

Kontynuuj czytanie »

Cze 14

Martin Gande. Rozdział osiemnasty. Utracona przyjaźń

                Ilekroć przez kolejne tygodnie Martin powracał myślami do tego przerażającego momentu, w którym Walburg Fokster zaczynał ogłaszać wyrok, wciąż przyprawiało go to o dreszcze. Siedząc przed armią urzędasów, przez ten krótki moment Martin był przekonany, że lada chwila zostanie zamordowany. Wciąż widział przed oczami twarz Hermiony Granger, która widocznie uznała, że taka kara jest niedopuszczalna. W tej krótkiej chwili …

Kontynuuj czytanie »

Cze 13

Martin Gande. Rozdział siedemnasty. Wyrok

                Dwa dni po przesłuchaniu, Martina ponownie sprowadzono do Ministerstwa Magii. Tym razem trafił do niewielkiej owalnej sali, wyglądającej jak loch. Usadzono go na krześle po środku, a wokół niego rozciągały się rzędy ław przypominające trybuny na stadionie. W ciągu kwadransa wszystkie miejsce zostały zajęte przez urzędników w dziwacznych togach, którzy zerkali na niego ze srogimi minami.                 Tuż na przeciwko niego zasiadł jakiś starszy czarodziej z elegancko przyciętą brodą …

Kontynuuj czytanie »

Cze 12

Martin Gande. Rozdział szesnasty. Ponownie w Ministerstwie

                Kiedy kwadrans później Martin prowadzony był przez ulicę Pokątną w eskorcie dziewięciu aurorów, ludzie co chwilę przystawali, żeby mu się lepiej przyjrzeć. Niektórzy stali w zbitych grupkach, obróceni plecami do witryn sklepów i szeptali między sobą, kiedy Martin znalazł się w zasięgu ich wzroku. – Fotka dla Proroka! – zawołał piskliwym głosem jakiś niski …

Kontynuuj czytanie »

Cze 09

Martin Gande. Rozdział piętnasty. Wróg w natarciu

                Smok szalał na skalnym podeście, plując ogniem na wszystkie strony. Martin z ulgą zauważył jednak, że gad jest przykuty do skały i prawdopodobnie ślepy. Kiedy podzielił się swoimi spostrzeżeniami z przyjaciółką, Lisie natychmiast zrobiło się żal stworzenia, które miało liczne rany i blizny po łańcuchach. – Nareszcie możemy nasłuchiwać – wyszeptała chwilę później, kiedy smok w końcu się uspokoił i ułożył pod skalną ścianą. – Mam …

Kontynuuj czytanie »

Cze 07

Martin Gande. Rozdział czternasty. Wpadka państwa Blecker

                Martin-Frank z niepokojem zerknął w kierunku przyjaciółki. Choć teraz miała pomarszczoną twarz staruszki, zauważył, że jest tak samo spięta jak on. Jedną rękę podpierała się na lasce, w drugiej kurczowo trzymała swoją torebkę. – Nie ma Begroda! – jęknął Gilbert-rudzielec, kiedy przekroczyli kolejne drzwi i weszli do wielkiej marmurowej sali pełnej goblinów, siedzących na wysokich stołkach za długim kontuarem – Kurdupel zrobił nas w balona! – …

Kontynuuj czytanie »

Cze 05

Martin Gande. Rozdział trzynasty. Zaskakujący pomysł Lisy

                Kiedy Martin i Gilbert wypadli z kominka na zabrudzoną od błota kamienną posadzkę Dziurawego Kotła, na zegarze zbliżała się godzina ósma wieczór. Na ich widok dwóch czarodziejów przy barze parsknęło śmiechem, a cztery wiedźmy siedzące najbliżej kominka zaczęły z nich drwić. Obaj pospiesznie powstali, otrzepując szaty z sadzy i starając się zachować resztki godności.  – Nie ma ich! – zawołał z zaniepokojeniem Martin, kiedy dokładnie rozejrzał …

Kontynuuj czytanie »

Cze 03

Martin Gande. Rozdział dwunasty. Ponowne spotkanie

Martin pobladł na twarzy jeszcze bardziej. – Chyba nie sądzisz, że to ja ukradłem ci zmieniacz czasu? – spytał, siląc się na niewinny ton. Prakseda prychnęła z pogardą. – Masz mnie za idiotkę?! – fuknęła, a jej podwójna broda niebezpiecznie się zatrzęsła – Oczywiście, że to ty mnie okradłeś! Martin poczuł jak żołądek podchodzi mu do gardła. Muszę szybko wymyślić sposób, żeby pozbyć się tej obrzydliwej …

Kontynuuj czytanie »

Cze 02

Martin Gande. Rozdział jedenasty. Z deszczu pod rynnę

– Asystent Ministra… – wyjaśnił swoim towarzyszom. Rudzielec obdarzył Matta pełnym dezaprobaty spojrzeniem.  – Wybacz Matt, ale wiem doskonale, jak się nazywam – odrzekł nadętym do granic możliwości głosem – A pan minister doskonale wie, że jestem jego pomocnikiem.  – Taa, jasne – wyksztusił Gilbert-Kingsley, kiedy Martin-łysol go szturchnął – Czego chcesz, Weasley?  Rudzielec sprawiał wrażenie nieco urażonego tonem, …

Kontynuuj czytanie »

Maj 31

Martin Gande. Rozdział dziesiąty. Luki w planie

– Zgodził się – stwierdziła ze złością Lisa, kiedy kwadrans później wróciła do Dziurawego Kotła i na widok Gilberta zrobiła się cała purpurowa na twarzy – Pomoże nam.  – Jak go do tego przekonałaś? – spytał z wyraźną ulgą Martin.  – A jak baby naginają facetów do swojej woli? – zakpił Gilbert, zanim Lisa zdołała cokolwiek odpowiedzieć – Wystarczy, że jedna z drugą zgubi majtki …

Kontynuuj czytanie »

Maj 29

Martin Gande. Rozdział dziewiąty. Ukochany sprzed lat

– Ten niewymowny, który jechał z nami windą to Matt Brown – wyjaśniła Lisa, kiedy pół godziny później oboje dotarli do Dziurawego Kotła, już pod swoimi postaciami, tyle że w wyjątkowo dziwacznie wyglądających teraz strojach państwa Becker – Znam go z czasów szkolnych… Był moim… eee…  Spłonęła rumieńcem.  – Twoim chłopakiem? – spytał bezceremonialnie Martin, mijając bar i zmierzając ku schodom wiodącym do pokojów na piętrze. …

Kontynuuj czytanie »

Maj 26

Martin Gande. Rozdział ósmy. Wizyta państwa Blecker

                Po spotkaniu w gospodzie, Martin i Lisa postanowili czym prędzej udać się do Londynu. Choć włamanie do Departamentu Tajemnic zaplanowali dopiero na środę, zamierzali wykorzystać najbliższe dni na rozeznanie się w terenie. Kiedy Lisa załatwiła sobie kilka dni wolnego u profesor McGonagall (tłumacząc się koniecznością odwiedzenia rannego brata, który został poturbowany przez hipogryfa) i wróciła do Trzech Mioteł, Martin już …

Kontynuuj czytanie »

Starsze posty «

Przejdź do paska narzędzi